Piotrków 1939

25.00 

Kategorie: ,

Piotrków 1939

Fragment książki:

Nadchodzący świt miał być ostatnim  dla większości żołnierzy polskich z I i II/76. pp. Jeszcze przed godziną 6.00 Niemcy rozpoczęli kontrnatarcie. Z początku Polacy odpierali uderzenia, lecz szybko okazało się, że właściwie są bezbronni wobec jednostek pancernych, w batalionach nie było już ani jednej armatki przeciwpancernej. Do godziny 8:00 polegli niemal wszyscy obrońcy. Ci, którzy przeżyli walkę, i ranni oczekiwali pomocy, zostali rozjechani przez czołgi lub dobici przez niemiecką piechotę.

Zważywszy siły polskie, jakie wy­ko­na­ły to uderzenie i jego efekt (nie licząc strat bojowych), można by sądzić, że gen. Dąb-Biernacki świadomie wy­słał na rzeź jeden ze swoich pułków, gdyż zamierzał pod jego osłoną przegrupować resztę własnych wojsk. Czym bowiem była strata jednego pułku wobec możliwości spokojnego wycofania dwóch pełnych dywizji? Gdyby teza taka miała okazać się słuszna, dowodziłoby to zupełnego braku roz­poznania pola wal­ki przez polskiego dowódcę armii. Zatrzymanie na czas nocny nawet jednego z niemieckich pułków pancernych, czy też nawet dywizji, nie dawało nic wobec braku chęci utrzy­mania inicjatywy we własnych rękach podczas następnych dni. A taka inicjatywa była niezbędna, jeżeli Armia PRUSY miała wykonać postawione jej za­da­nie.