Normandia 1944

25.00 

Kategorie: ,

Normandia 1944

Fragment książki:

Tymczasem na plaży rozpoczął się przypływ. W każdej minucie woda podnosiła się o 2,5 cm. Wszyscy ranni próbowali czołgać się wraz z nadchodząca wodą, ale tylko nieliczni byli w stanie tego dokonać. Znaczna więk­szość żoł­nierzy leżących na plaży po prostu utonęła nie doczekawszy się pomocy. O godzinie 7.30 na plaży wylądowało dowództwo 116. pp oraz druga fala 116. i 16. pp wraz z licznymi jednostkami inżynieryjnymi. Wylądował też zastępca dowódcy 29. DP gen. bryg. Norman Cota. To on wziął na siebie dowodzenie w tych trudnych momentach. Wkrótce względnie uporządkowano szyki i rozpoczęto przenikanie za wał, w kie­runku niemieckich okopów. Saperzy zlikwidowali kilka bunkrów nie­miec­kich tuż przy samej plaży. Ale dalszy atak wzdłuż dróg prowadzących w głąb lądu był nie­wy­ko­nal­ny. Podjęta została decyzja o przebijaniu się wprost poprzez pozycje niemieckie, bezpośrednio na stok. Wraz z przybyciem gen. Coty ruszyły kolejne natarcia. Niemcy nie byli w stanie ostrzeliwać teraz zarówno atakujących na lądzie jak i przybijających kolejnych fal desantu. Było po prostu za dużo celów do zniszczenia. Po stro­nie amerykańskiej inicjatywę brali w swoje ręce nie ci, których wyznaczyła armia poprzez awanse, ale ci, którzy mieli w sobie na tyle odwagi by poprowadzić grupę szturmową. Ten masowy akt odwagi pojedyn­czych żołnierzy wkrótce miał się oka­zać kluczem do sukcesu.

Tymczasem Niemcy ściągali do plaży „Omaha” kolejne rezerwy. Już o 7.35 podszedł do niej 915. pp, a o godz. 12.00 przymaszerował kolejny batalion.